strona [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8]                                        strona główna

ORF

Olympus 5050, należy do grupy aparatów potrafiących zapisywać pliki w "surowym" formacie RAW, oznaczonych u Olympusa rozszerzeniem - ORF.
Dlaczego zwą je - surowymi?
Ponieważ są wiernym odbiciem tego, co zarejestrowała matryca. Jest to cyfrowy obraz, nie poddany jeszcze żadnej obróbce programowej.
Różnie to nazywają - cyfrowy negatyw, surowe zdjęcie, itp.

Jeśli zależy Ci na zdjęciach najwyższej jakości (na jakie aparat pozwoli) - nie masz innego wyjścia - tylko ORF.
Jeśli swoje zdjęcia zamierzasz intensywnie przetwarzać podług swoich upodobań - ponownie nie masz wyjścia - tylko ORF.

Surowy plik zawiera w sobie głównie dwie informacje - cyfrowy zapis sygnału pobranego z matrycy, oraz informacje niezbędne do tego, aby można było wygenerować z tego obraz, czyli zapis ustawionych w aparacie parametrów. Łatwo to sprawdzić. Wystarczy dla próby wykonać zdjęcie z wcześniej różnie ustawionymi parametrami, np. podbicie ostrości, zmiana kontrastu, zmieniony balans bieli, itp. Następnie przełączyć się w tryb przeglądania zdjęć i wybrać tryb edycji RAW.
Okaże się, że parametry ustawione jeszcze przed zrobieniem zdjęcia, już tam widnieją - aparat odczytał je z pliku.

Nie namawiam, aby ten rodzaj zapisu stosować zawsze. Sam również tego nie czynię. Jeśli bawię się np. w pseudo reporterkę, po cóż mi najwyższa jakość? Zwłaszcza, że często liczy się wówczas szybkość zapisu na kartę, a ta w przypadku RAW, szybkością nie grzeszy.
Gorzej, gdy do odstąpienia od tego formatu zmusza zbyt mała pojemność karty pamięci. Niestety, temu zaradzić może jedynie gruby portfel, a takowego niewielu z nas posiada.

Aby odczytać "surowy" plik, konieczne jest odpowiednie oprogramowanie. Ale czy każde  daje takie same efekty?
Przecież mogą pracować tu całkiem odmienne algorytmy, napisane przez ludzi o diametralnie różniących się gustach.

I tak jest, niestety.

Poniżej prezentuję serię zdjęć, która jasno to pokazuje.
Do odczytania plików RAW użyłem czterech programów:
- wewnętrzne oprogramowanie 5050, przy pomocy którego RAW zapisałem, jako TIFF
- firmowe oprogramowanie dołączone do aparatu, CAMEDIA Master wersja 4.03 (niestety, uaktualnienie do wersji 4.3, nic
  lepszego do
jakości zdjęć nie wniosło)
- IrfanView w wersji 3.91
- plug-in, który pobrałem ze strony OLYMPUSA, a który pozwala otwierać pliki ORF w Photoshopie

 


Zdjęcie zapisane przez wewnętrzne oprogramowanie
5050

Zdjęcie zapisane przez Camedia Master

Zdjęcie zapisane przez Irfan View 3.91

Zdjęcie otworzone pluginem w trybie
RGB Auto Image Process

Zdjęcie otworzone pluginem w trybie
RGB, WB and Color Adjustment i dopasowane ręcznie

Zdjęcie zapisane przez wewnętrzne oprogramowanie
5050

Zdjęcie zapisane przez Camedia Master

Zdjęcie zapisane przez Irfan View 3.91

Zdjęcie otworzone pluginem w trybie
RGB Auto Image Process

Zdjęcie otworzone pluginem w trybie
RGB, WB and Color Adjustment i dopasowane ręcznie

 


Zdjęcie zapisane przez wewnętrzne oprogramowanie
5050


Zdjęcie zapisane przez Camedia Master


Zdjęcie zapisane przez Irfan View 3.91


Zdjęcie otworzone pluginem w trybie
RGB Auto Image Process


Zdjęcie otworzone pluginem w trybie
RGB, WB and Color Adjustment i dopasowane ręcznie


Pierwsze, co się nasuwa - dedykowane oprogramowanie - Camedia Master - gorzej zapisuje (właściwie - otwiera) pliki, niż wewnętrzne oprogramowanie aparatu !
Wydawało się to niemożliwym, ale sprawdziłem to na wielu plikach i efekt zawsze jest ten sam !
Litości !!
Czyż nie powinno być odwrotnie?
Bez dwóch zdań, Camedię Master napisał zespół partaczy.

Kiedym powiększył zdjęcie lusterka samochodu, prawie dostałem zawału, biorąc białe plamki na szybie (pozostałość po użyciu spryskiwaczy) za martwe piksele. Zdjęcia otworzone tym programem są zwyczajnie przekontrastowane i przeostrzone. Biała otoczka wokół liter tablicy rejestracyjnej, jako żywo przypomina efekt zbytniego ostrzenia w programie graficznym.
Jednak "walory" tego programu najlepiej widać na zdjęciu  ludzkiej twarzy - Tragedia !!

Te same uwagi tyczą się zdjęć otwartych pluginem Olympusa w trybie  RGB Auto Image Process. Dokładnie te same efekty specjalne w postaci dziwnej niejednorodności barw i świateł.
Jest jasne, że algorytmy obu programów napisali ci sami ludzie. Totalne nieporozumienie! Pewnie skutki ich użycia zniechęciły niejednego użytkownika.

Zadziwiająco dobre efekty daje skromniutki program IrfanView 3.91. Gdyby mi pokazano powiększenie twarzy dziewczynki i powiedziano, że to z tradycyjnego filmu - uwierzyłbym. Wspaniale szeroka (jak na cyfrę) rozpiętość tonalna. To, co na innych zdjęciach już zginęło, tutaj ciągle jest widocznym.
Bez dwóch zdań - grupka informatyków, piszących to cudo, spisała się wprost wspaniale, i w dodatku za darmo, program, bowiem takowym jest.
IrfanView pokazuje różnym niedowiarkom, co można "wycisnąć" z cyfrówki.
Muszę wspomnieć jeszcze o jednej cesze, która mnie w tym programie zadziwiła, a mianowicie, powiększania rozmiaru zdjęć metodą interpolacji B - Spline. Efekty użycia tej funkcji są lepsze, niż stosowanej przeze mnie w PS, metody "drobnych kroków".

Zdjęcia zapisane przez IrfanView mogą wydawać się nazbyt "miękkie", ale problem to żaden dla kogoś, kto potrafi z pomocą programu graficznego, lekko podostrzyć, czy też podbić kontrast.
Niestety, program interpoluje tylko do trybu RGB, toteż aby zdjęcia kolorystycznie wyglądały poprawnie, trzeba się sporo napracować. Ze smutkiem muszę przyznać, że czasem jest to istna mordęga, zabierająca nazbyt wiele czasu.
Dziwi rozmiar zdjęć pokazany w oknie programu. Niezmiennie jest to 2574x1924 (powinno być 2560x1920), i zdjęcie po zapisaniu ma również większą objętość. O co tu chodzi?!
Nadzieja w tym, że ludzie piszący ten program, nie zasypiają gruszek w popiele, i wkrótce pojawi się nowsza wersja.
A wówczas, drodzy panowie od Camedii - czas na zmianę zawodu !

Wielu się zniechęciło skutkami użycia plug-inu do Potoshopa. I dziwne to nie jest.
Na szczęście jednak, plugin posiada opcje ignorujące ustawienia automatyczne.
Są nimi pierwsze dwie:
- RGB Conversion - zdjęcie jest interpolowane na tryb RGB i nic poza tym. Zapewnia to dużo zabawy krzywymi.
  Tryb dla tych, którzy chcą bez niczyjej ingerencji, "wycisnąć" wszystko ze zdjęcia.
- RGB, WB and Color Adjustment - zdjęcie jest interpolowane do trybu RGB, automatycznie ustawiony zostaje balans
  bieli oraz barwy. Dodatkowo można, na podglądzie zdjęcia, zaznaczyć punkt wzorcowej bieli, do której ustawi się
  cały balans barwny - funkcja czasem przydatna, ale osobiście - nie używam, można to skorygować lepiej po otwarciu.

Efekty użycia obu trybów, są praktycznie identyczne. Ze względu na wrodzone lenistwo, używam wyłącznie trybu drugiego.
Wystarczy wówczas trochę popracować krzywymi, nasyceniem kolorów, ewentualnie lekko rozmyć Gaussem i gotowe.
Efekty są niebo lepsze niż te z Camedii.

Który z programów okazał się najlepszym?

Pod względem jakości obrazu, bezapelacyjnie Irfan View. Zdjęcia nim otworzone, to wspaniały materiał do dalszej edycji.
Niestety, trudy prawidłowego ustawienia parametrów zdjęciowych, mogą zniechęcać. Ta niedogodność spycha go na miejsce drugie.

A na pierwsze wysuwa się plugin do Photoshopa, ustawiony w opcji - RGB, WB and Color Adjustment. Przy odrobinie pracy, efekty są bardzo przyzwoite i niejednego malkontenta mogą zadowolić.

Miejsce trzecie, to zdjęcia powstałe "wewnątrz" aparatu, czyli, albo plik RAW skopiowany, jako TIFF, lub bezpośrednio zdjęcie zapisane w formacie TIFF, jest to bowiem dokładnie to samo. W obu przypadkach najlepiej nie jest, ale akceptowalnie.

Daleko, daleko w tyle wloką się ramię w ramię Camedia Master 4.03 i ustawiony w opcji - RGB Auto Image Process, plugin do Photoshopa. Efekty ich pracy są nad wyraz mizerne i wprost psujące zdjęcia.
Zalecenie - unikać !
 


Znający Photoshopa dobrze, reszty tego pisania czytać już nie muszą.

Wiem, że co poniektórym oczy robią się "kwadratowe", gdy słyszą o jakowyś krzywych, Gaussach itp.
Aby ułatwić zrozumienie tych pojęć przygotowałem do pobrania pewne pliki.
Pierwszy - krzywe ORF.acv - zawiera profil krzywych, którego najczęściej używam po otworzeniu zdjęcia RAW przy pomocy pluginu. Plik ten najprościej skopiować do katalogu - Program Files - Adobe - Photoshop.
Otworzone pluginem zdjęcie będzie, przede wszystkim, ciemne, może również mieć felery kolorystyczne. Najważniejsze,  skorygować to pierwsze.
Krzywe, znajdziesz w górnej belce - Obrazek - Dopasuj, lub prościej skrótem Ctrl +M.
W oknie krzywych widnieje opcja - Wczytaj - kliknj ją i wczytaj plik - krzywe ORF.acv, wcześniej zapisany w katalogu głównym Photoshopa.
Profil zostanie wczytany, wyświetli się jego krzywa, a zdjęcie od razu ujawni się jaśniejsze. Jeśli coś się nie podoba, jest to najlepszy moment, by to dodatkowo skorygować i następnie zatwierdzić.

Zazwyczaj zdjęcie wymaga jeszcze dalszej korekcji nasycenia barw Ctrl+U (u mnie zawsze na minus) lub balansu barwnego Ctrl+B.
Można to wszystko w miarę zautomatyzować, tworząc sobie tzw. akcję. Jest to plik, w którym programujemy zadania, które Photoshop wykona jednym ciągiem.

Dla przykładu, przygotowałem plik zawierający kompletną akcję do zastosowania po otworzeniu zdjęcia -
- Korekcje ORF.atn.
Plik należy skopiować do - Program Files - Adobe - Photoshop - Presets - Photoshop Actions.

W otwartym oknie Photoshopa, z prawej strony, tuż przy zakładce - Historia - znajdziesz zakładkę - Zadania.
Będąc w tej zakładce, kliknij małą czarną strzałkę tuż przy prawej krawędzi. Rozwinie się menu, a w nim kliknij - Wczytaj zadania. Otworzy się katalog akcji Photoshopa, w którym kliknij plik - Korekcje ORF.atn. I gotowe, akcja została wczytana.
Dla wstępnego ułatwienia, w tym samym menu, zaznacz opcję - Tryb przycisków, wówczas wczytana akcja pojawi się, jako niebieski przycisk z napisem - Korekcja Otwarcia ORF.
Po otwarciu pluginem zdjęcia, wystarczy nacisnąć tenże przycisk, aby program ruszył do akcji.
Jakie czynności zostały wykonane, możesz podejrzeć w zakładce - Historia i ewentualnie się cofnąć.

Zazwyczaj po pierwszym uruchomieniu Photoshopa, w zakładce - Zadania, poniewiera się sporo "śmieci". Zanim zaczniesz wprowadzać tam sobie użyteczne akcje, warto zrobić porządek. Ponownie czarna strzałka przy prawej krawędzi i z menu wybierz opcję - Usuń zadania.

Plug-in otwierania plików ORF - orf2rgb.8ba , skopiuj do katalogu - Program Files - Adobe - Photoshop - Plug Ins Pl - Import-Eksport.
Powina wówczas działać akcja, pozwalająca wygodnie uruchomić plugin (skrótem F2).
Oczywiście plik, wcześniej, należy skopiować do Photoshop Actions, a następnie wczytać do paska zadań, podług procedury już opisanej.

Wszelkie akcje i profile, jakie tu demonstruję, są jeno przykładem, wręcz prościutką lekcją, nie nakazem. Jest wiele czynników, które mogą sprawić, że obraz będzie wyświetlany u Ciebie nieco inaczej, lub gusta nasze odmiennymi są.

W końcowej fazie otwierania pliku RAW za pośrednictwem plug-inu, pojawia się krótka informacja - Znak Wodny.
Może się to stać przyczyną sporej frustracji - Jak to? Do każdego mojego zdjęcia, plug-in wpisuje znak wodny?!
Co za szpiegowskie łajdactwo !!

Aby wstępnie polepszyć Twój humor, przedstawię poniżej pewną historyjkę.

W Związku Radzieckim, istniejącym swego czasy, funkcjonowała rozgłośnia radiowa - Radio Erewań. Była ona znana z tego, że ochoczo odpowiadała na pytania słuchaczy, ale każda odpowiedź była stopniowo "prostowana".

Zadzwonił dnia pewnego słuchacz - Czy to prawda, że Wiktor Siemionycz, wygrał na loterii w Leningradzie, samochód ?
- Tak... Ale nie Wiktor Siemionycz, tylko Fiodor Kowalenko... I nie w Leningradzie, tylko w Moskwie... I nie na loterii, tylko na Placu Czerwonym... I nie samochód, tylko rower... I nie wygrał, tylko mu ukradli.


Takoż i ja odpowiem:
Czy to prawda, że plug-in wstawia znak wodny?
Tak... Ale nie plug-in, tylko Photoshop... I nie wstawia, tylko szuka w pliku znaku wodnego.

Łatwo się o tym przekonać. Wystarczy stworzyć zdjęcie o objętości np.150Mb. Przy każdorazowym otwieraniu, tak dużego pliku, Photoshop znacznie spowalnia, dzięki czemu można "wyłapać" tenże komunikat - Znak Wodny. Program stara się odnaleźć autorski podpis cyfrowy, który wstawia się właśnie w formie znaku wodnego (tak naprawdę jest to rodzaj cyfrowego szumu, dodany do zdjęcia).
Otwieranie plików niewielkich objętościowo, odbywa się na tyle szybko, że powyższy komunikat nie zdąży się nawet wyświetlić.
Jeśli mimo to, komunikat Cię drażni i irytuje, i nadal wzbudza podejrzenia, istnieje prosty sposób jego pozbycia się.
Za poszukiwanie znaku wodnego odpowiada plug-in "Digimarc". Wystarczy zatem z katalogu Plug-ins Pl, usunąć katalog Digimarc i po kłopocie.

Jeszcze małe wyjaśnienie - W opisach używam jedynie nazwy katalogu Plug-ins Pl, a przecież w katalogu Photoshopa znajduje się jeszcze katalog Plug-ins. Ma on znaczenie, jeśli pracujesz w anglojęzycznej wersji programu, natomiast jeśli używasz wyłącznie wersji polskojęzycznej, wówczas katalog Plug-ins, tuż po zainstalowaniu Photoshopa, śmiało można "wyrzucić", bowiem zawartość obu katalogów jest wzajemnie "sklonowana".

strona główna